Zemsta speców z Wall Street

My translation of an article entitled Wall Street’s Revenge of the Nerds Means Fooling all the People all the Time written by Chris Arnade and originally published on Thursday 24 July 2014, 14.00 BST

Zemsta speców z Wall Street, czyli nieustanne wykorzystywanie niewiedzy ogółu

Jako były trader, wiem jakie zasady są uznawane za przeszkody na Wall Street, i które powinny być omijane szerokim łukiem. I nie wygląda na to, żeby ta tendencja miała się wkrótce zmienić.

Pamiętacie tego dzieciaka z podstawówki, tego który kłócił się w trakcie gry w berka?

– Zasady są takie, że musisz dotknąć kogoś. Dotknąłeś mojego ubrania, a to nie jest osoba, więc się nie liczy.

Pamiętacie go? Ten dzieciak to Wall Street.

Bystrzacha, tak cholernie zdeterminowany, żeby wygrać. I żeby to osiągnąć, może się kłócić i kłócić bez końca. Wyszukuje najróżniejsze luki w grze, gotowy je nagiąć do swoich celów. Dla takich osób, prawo i to jak jest ono sformułowane, jest idealnym polem do manipulacji. Z wystarczającą dozą bystrości, determinacji i sprytu, każdą zagrywkę da się wygrać – technicznie też, jeśli zajdzie potrzeba.

Przykładowo, zgodnie z prawem w Stanach Zjednoczonych, dla inwestycji na giełdzie trwających krócej niż rok, należy zapłacić wyższy podatek od zysków kapitałowych wynoszący około 39 procent. Jeśli jednak dana inwestycja trwa dłużej niż rok, należy zapłacić tylko 20 procent podatku od długoterminowych zysków kapitałowych. Prawo podatkowe jest ułożone tak, aby zachęcić do długoterminowych transakcji, które niosą ze sobą zwykle większe ryzyko utraty kapitału – z niższym podatkiem do zapłacenia.

Wall Street to znów ten cwany dzieciak, który nie może przegapić szansy wygranej, pokazując przy tym jak kulawe jest prawo. Zwyczajnie nie może przejść obojętnie obok szansy zaoszczędzenia dziewiętnastu procent. To właśnie motywuje Wall Street do przekrętów.

Ale jak zmienić krótkoterminową inwestycje na długoterminową?

Lub bardziej szczegółowo: śledczy prowadzący teraz dochodzenie na posiedzeniu Senatu Stanów Zjednoczonych głowią się, jak fundusz hedgingowy, zawierający dużo krótkoterminowych transakcji na akcjach, z których część trwa krócej niż sekunda, może to przerobić na długoterminową transakcję?

Włączając w to skomplikowane instrumenty finansowe. Wyjaśniając bardziej szczegółowo, owe instrumenty są sprzedawane w tym przypadku przed Deutsche Bank i Barclays. Aby jeszcze bardziej sprawę pogmatwać, owe złożone instrumenty finansowe są sprzedawane przez Deutsche Bank i Barclays z niewiele mówiącymi nazwami jak Maps czy Colt.

Mechanizm przedstawiający jak te instrumenty działają jest wystarczająco skomplikowany, żeby przeciętny inwestor nie mógł się w tym połapać. I co najważniejsze, przeciętny przedstawiciel organu nadzorującego na Wall Street też ma trudności ze zrozumieniem, o co w tym wszystkim chodzi. Przez dwadzieścia lat zajmowałem się instrumentami finansowymi na Wall Street i naprawdę ciężko mi było zrozumieć działanie tych instrumentów finansowych.

Z tym, że rezultat i zamiar tego mechanizmu jest bardzo prosty. Są to usługi finansowe, sprzedawane przez banki Wall Street, korzystające z pomocy wielu firm fasadowych, tzw. wydmuszek i z wieloma pierwotnymi instrumentami finansowymi. Wszystko przemyślane tak, aby zmniejszyć podatki dla funduszy hedgingowych, zamieniając inwestycje krótkoterminowe na długoterminowe.

Popełniano to bardzo często – wystarczająco, żeby obracać zaoszczędzonymi na tym procederze setkami miliardów dolarów, zgodnie z raportem Senatu Stanów Zjednoczonych. Trwało to w takiej lub innej postaci od 1998 do czasu gdy zostało to zadeklarowane jako nadużycie przez Urząd Skarbowy Stanów Zjednoczonych w 2010 r.

Suma niezapłaconych podatków? Raport Senatu szacuje to na „unikanie płacenia podatków na kwotę powyżej 6 miliardów”. Ile dokładnie, tego nie wie nikt. I tu sprawy ponownie się komplikują.

Te sześć miliardów to suma oszczędności na podatkach funduszy hedgingowych. Te fundusze należały do klientów banku. Co otrzymały banki Wall Street, poza poczuciem, że są bystrzachami? Ponownie przywołując raport Senatu Stanów Zjednoczonych, Deutsche Bank otrzymał 570 milionów od funduszy hedgingowych. Dla Barclays ta kwota wynosiła 655 milionów dolarów.

Ogromne kwoty, ale to właśnie jest Wall Street.

Rzecz w tym, że na Wall Street większość wcale nie widzi w tym nic złego. Podobnie myślą ci z większości funduszy hedgingowych. Prawda jest taka, że zmagali się z Urzędem Skarbowym przez dobre kilka lat, nie chcąc uznać wyższości tej instytucji państwowej.

– Jaka szkoda, że oni wprowadzili takie głupie prawo – często słyszałem to stwierdzenie na parkiecie jako komentarz do praw i rozporządzeń. W tym kontekście „oni” to każdy kto zaliczał się do grona tych, których chciałeś oszukać w danej chwili, czy to Urząd Skarbowy Stanów Zjednoczonych, rząd innego kraju, nieogarnięci przedstawiciele organów nadzorujących, czy też uparci klienci.

Zasady są po to by je łamać, wchodzisz do gry po to by wygrać.

To jest główna zasada działań na Wall Street. Jeśli tego nie rozumiesz, nie zrozumiesz też Wall Street.

W ciągu dwudziestu lat spędzonych na Wall Street, wykorzystywałem (ups… termin, którego używaliśmy to „arbitraż”*) luki prawne, dla zysku mojego banku inwestycyjnego i klientów. Nie było to postrzegane jako coś złego. Szczególnie wymyślne mechanizmy – a instrumenty finansowe o nazwie Maps i Colt zaliczają się do takich – były nagradzane awansami w firmie i co najważniejsze – dużymi premiami. Senator Carl Levin, stały członek podkomisji śledczej do spraw schematów zamiany inwestycji krótkoterminowych w długoterminowe, przeoczył ten fakt.

Zastanówcie się nad tym. Maskując grupę jednominutowych transakcji tak, aby dla organów nadzorujących wyglądały jak jedna trzyletnia transakcja. Tylko dla zatrzymania wspomnianych dziewiętnastu procent. Ta zasada jest zbyt prosta, żeby jej nie zmanipulować. Jest to zbyt zyskowna zabawa, żeby sobie tego odmówić.

Senat może planować tak wiele posiedzeń odnośnie śledztwa w tej sprawie ile tylko zapragnie. Organy nadzorujące jeśli chcą to mogą wprowadzić wysokie kary dla banków.

Nie zmieni to postawy Wall Street. To ten dzieciak ze szkoły podstawowej, który nigdy nie był berkiem, który nigdy nie stracił zakładu. Tacy jak on zawsze wygrywają. Nie obchodzi ich popularność. Wall Street też ma gdzieś bycie na topie.

Wall Street po prostu prowadzi swoją grę, w której liczą się tylko ogromne premie.

Wall Street jest ciągle na wygranej pozycji.

*arbitraż – spekulacja na różnicach cen papierów wartościowych, waluty lub towarów na dwóch różnych rynkach

Advertisements