Fundusze hedgingowe: władza niemal absolutna

My translation of an article entitled Hedge Funds: the Mysterious Power Pulling Strings on Wall Street written by Chris Arnade. Last modified on Monday 2 June 2014

Fundusze hedgingowe: tajemnicza siła działająca na Wall Street

Działania funduszy hedgingowych są praktycznie niczym nieograniczone; tym samym mogą one działać na granicy zasad etyki, manipulując bankami inwestycyjnymi, zatrudniając przy tym najlepszych. A wszystko to przy wątpliwych wynikach jeśli chodzi o zyski.

Fundusze hedgingowe to te, których właściciele są wyjątkowo bogaci. I teraz te fundusze finansowe wchodzą na rynki otwarte dla inwestorów prywatnych. Ich założycielom przestał wystarczać rynek inwestycji skierowanych tylko do najbogatszych i tych z powiązaniami. Fundusze hedgingowe zaczynają oferować swoje usługi inwestorom prywatnym.

Dobrym przykładem z tego tygodnia jest szef funduszu hedgingowego, Bill Ackman, który jest znają postacią na Wall Street. Jego nazwisko jeszcze nie stało się ogólnie rozpoznawalne. Ackman chce założyć mały publiczny fundusz inwestycyjny po to, aby obracać pieniędzmi tych, którzy mają środki do zainwestowania.

Nie jest to fundusz hedgingowy, ale ponieważ Ackman jest znany w świecie rekinów finansjery, starzy wyjadacze i spece od inwestowania mogą czuć pokusę przyłączenia się do tej części rynku, która zwykle pozostaje dla nich prawnie poza zasięgiem.

Manipulacje funduszy hedgingowych

Bądźmy szczerzy, inwestor prywatny nie ma czym się tak zachwycać. Fundusze hedgingowe zdecydowanie mają władzę, ale bez spojrzenia na ich wyniki nie da się stwierdzić, czy na swoją pełnię władzy zasługują, lub czy nie dochodzi do nadużyć z tego powodu.

Kiedy jeszcze kilka lat temu byłem traderem w dużym banku inwestycyjnym, dostałem lekcję pokazową, jaką władzę mają te fundusze. Miałem szczęście. Zarobiłem milion dolarów w dziesięć sekund podczas transakcji z dużym funduszem hedgingowym. Oni natomiast mieli pecha kupić ode mnie obligacje, których wartość zaczęła spadać sekundy po tym, jak doszło do transakcji. Byłem do przodu o okrągły milion dolarów. Oni byli o tyle stratni.

To im się nie podobało. W kilka godzin po moim wyczynie zaczepił mnie starszy pracownik banku inwestycyjnego. Chciał żebym przepisał inwestycję i oddał połowę mojego zysku z powrotem temu funduszowi.

Mój bank robił im przysługę. Ten fundusz hedgingowy był ważnym klientem z licznymi powiązaniami. Moja inwestycja, w którą się wplątali, była dla nich kłopotliwa. Mogło to zaszkodzić innym interesom mojego banku, zagrażając milionom które miały iść na pensje dla nas, pracowników. Nie zwracając uwagi na moje sprzeciwy, mój bank wynegocjował lepsze warunki inwestycji. Fundusz hedgingowy otrzymał lepszą cenę.

Całkowicie zgodnie z prawem. I nie ma w tym nic wyjątkowego. To była lekcja dla mnie: fundusze hedgingowe mogą nawet zmanipulować największe banki inwestycyjne w kraju.

Kto trzyma władzę

Dla przeciętnego obywatela fundusze hedgingowe są niejasnymi i dziwnymi tworami. Tajemnicze, absurdalnie wysoko opłacane, wielkie firmy inwestycyjne które zarządzają w sumie blisko 2,2 trylionami dolarów. Kim są ci goście i czym sobie tak zasłużyli na wyjątkowe traktowanie i gigantyczne wypłaty?

To są czarne charaktery świata finansjery, z kupą forsy. Szefowie funduszy hedgingowych są często idealizowani jako niezwykle bogaci ważniacy z dostępem do szczególnych informacji w co należy inwestować. Co do zasady: są bogaci. Na poziomie kolekcjonerów sztuki nowoczesnej. Rok temu, całkowita wartość pensji dla dziesiątki najważniejszych szefów funduszy hedgingowych wyniosła 15 miliardów dolarów. Jeden z nich, David Tepper otrzymał 3,5 miliarda dolarów.

Cieszący się poważaniem w świecie finansjery, szefowie funduszy hedgingowych mogą gromadzić fundusze wahające się od kilku milionów do kilku miliardów – od bogatych obywateli, większych przedsiębiorstw jak fundusze emerytalne czy fundusze szkolnictwa wyższego. Popyt cały czas tylko wzrasta. Przez ostatnie dwadzieścia lat, fundusze hedgingowe całościowo rozrosły się tysiąckrotnie.

“Inwestorzy wyspecjalizowani”

Fundusze hedgingowe mają niemal niczym nieskrępowaną wolność z jednego powodu: rząd ograniczył im klientów do ludzi najbogatszych, z majątkiem wartym powyżej miliona dolarów – zwykle chodzi o kwoty ponad 10 milionów. I to właśnie ci klienci są określani mianem “inwestorów wyspecjalizowanych”. Wniosek z tego taki, że dużo pieniędzy kwalifikuje ich do posiadania wystarczającej wiedzy, aby stracić swój majątek w wybrany przez nich sposób.

Ponieważ fundusze hedgingowe mogą obsługiwać tylko tych najbogatszych inwestorów, nie mają praktycznie żadnych ograniczeń w co lub w jaki sposób mogą inwestować. Często na pograniczu prawa. Mogą inwestować od giełdy zaczynając, przez ziemię uprawną i na kopalniach złota kończąc.

Za przywilej wyłączności zdzierają ze swoich “wyspecjalizowanych inwestorów” wysokie opłaty. Ogólne przyjęta zasada to „dwa i dwadzieścia” – fundusze hedgingowe wypłacają sobie dwa procent z całości za majątek jakim obracają i dwadzieścia procent ze wszystkich zysków w danym roku.

Za takie pieniądze należałoby oczekiwać, że się wykażą.

Działania na granicy, czyli za co bogaci kochają fundusze hedgingowe

Czy ci wyspecjalizowani inwestorzy biorą udział w wyszukanych transakcjach? Ciężko znaleźć dowód na to, że tak jest.

Biorąc pod uwagę wiele wyników – a jest to trudne do oszacowania – zyski funduszy hedgingowych utrzymują się na zwyczajnie średnim poziomie.

Wielu ekonomistów i innych speców pozostaje pod wrażeniem tego, że za tak średnie wyniki fundusze hedgingowe są w stanie pobierać tak wysokie opłaty. Zbyt rozsądnie to nie wygląda. Teorie można mnożyć.

Inwestorzy wybierają fundusze hedgingowe z prostej przyczyny: lepiej trzymać z funduszami hedgingowymi niż być przeciwko nim. Inwestorzy wyspecjalizowani zakładają, że fundusze hedgingowe mają uprzywilejowany dostęp do informacji, legalnie czy też nie. Idąc tym tokiem myślenia, założenie jest takie: skoro mają powiązania i są tak dobrze poinformowani, to muszą wiedzieć coś o czym inni nie mają pojęcia.

Nie jest to złe założenie, jak to zwykle z hipotezami bywa.

Fundusze inwestycyjne opierają swoje działania na szarej strefie informacji

W inwestowaniu liczy się informacja. Dostęp do największej ilości informacji, do tego szybciej od konkurencji lub posiadanie na to całkowitej wyłączności – to jest przepis na sukces. Jest to często jedyny sposób na przechytrzenie rynków.

Funduszom hedgingowym chodzi właśnie o cały wachlarz możliwości w przechytrzeniu innych, zdecydowanie jeszcze po stronie prawa. Tak jak każdy trader. Jednak z mniejszą ilością ograniczeń i znacznie łagodniejszym nadzorem, fundusze te mogą pozyskiwać żądane informacje w sposób bardziej agresywny.

Zatrudniają najlepszych i najbystrzejszych. Niektórzy mają więcej doktoratów niż większość departamentów nauk matematycznych i ekonomicznych szkół wyższych.

Gromadzą dyplomy w próbie zrozumienia tego czym aktualnie się zajmują. Wprowadzono prawo, które zabrania przeprowadzania sondaży na tydzień przed wyborami? Nie ma problemu. Fundusze hedginogwe zatrudnią własnych ludzi do przeprowadzania sondaży na użytek prywatny.

Robią to przez zatrudnianie i opłacanie osób mających znajomości. Liczba byłych i obecnych urzędników państwowych, którzy mają powiązania z funduszami hedgingowymi jest oszałamiająca. I jest teraz uznawana za rzecz normalną. Odchodzisz z państwowej posady związanej z polityką lub finansami? Przejdź bezpośrednio do funduszu hedgingowego. Wzbogać się na tym.

Larry Summers, były sekretarz skarbu, zanim został doradcą ekonomicznym prezydenta Obamy, spędził dwa lata pracując dla największego i najbardziej niejasnego pod względem działań funduszu hedgingowego o nazwie DE Shaw. Otrzymał za to blisko 5 milionów dolarów.

To jest Wall Street, liczy się gromadzenie i wykorzystywanie informacji. Z tym że zasady odnośnie wykorzystania informacji, co jest legalnie a co nie, nie są do końca precyzyjne przedstawione. Fundusze hedgingowe zatrudniają zespoły prawników, którzy kombinując, naginają prawo jeśli trzeba.

Czasem instytucje te, zamiast obchodzić prawo dookoła przy wykorzystaniu niejasnych zapisów, przypuszczalnie łamiąc prawo. W tym roku fundusz hedgingowy SAC Capital wypłacił 1,8 miliarda kary. Ośmiu pracowników funduszu zostało oskarżonych o wykorzystywanie informacji niejawnych. Dwa lata temu, założyciel firmy Steve Cohen, wykonał wystarczająco dobrą robotę, żeby zgarnąć wynagrodzenie w wysokości 1,4 miliarda dolarów.

Zwykły świat finansów nie jest gotowy na przyjęcie funduszy hedgingowych

Fundusze hedgingowe próbują rozszerzyć swoje usługi, mając nadzieję, że ich reputacja zachęci mniej majętnych inwestorów. Jest nawet specjalny kanał telewizyjny, reklamujący usługi funduszy hedgingowych.

Zanim inwestor prywatny zacznie szastać swoimi pieniędzmi, powinien podejść do tego ostrożnie. Działania funduszy hedgingowych nie są przejrzyste. Nie ładuj w nie pieniędzy, których nie możesz stracić.

Opowieść ku przestrodze

Bernie Madoff. Zapamiętajcie go.

Technicznie rzecz biorąc, Madoff nie był szefem funduszu hedgingowego, ale sposób jego działań już tak. Zaskakująco dobre wyniki jego funduszu połączone z jego legendarną reputacją ikony Wall Street wprost przyciągały inwestorów i duże ilości pieniędzy. Wielu inwestorów było przekonanych, że Madoff działa na granicy szarej strefy. Jego wyniki budziły mieszane uczucia. Być może był zamieszany w mało legalne tematy.

Podejrzenia okazały się uzasadnione. Był to system Ponziego, piramida finansowa warta 17 miliardów dolarów. Pomysłodawca takiego przedsięwzięcia obiecuje wysokie i szybkie zyski, ale pieniądze nie pochodzą z zysków organizatora, tylko od kolejnych nowych inwestorów, omamionych dokładnie tą samą obietnicą:

Zgodnie z raportami, niektórzy powierzający Madoffowi swój kapitał, podejrzewali, że jest on zamieszany w różne malwersacje, ale nie z gatunku tych mogących zagrozić ich pieniądzom.

Wielu z tych inwestorów którzy ponieśli straty, uważało, że nie mają powodu podejrzewać Madoffa o nielegalne interesy. Nawet jeśli ci inwestorzy mieli wystarczająco dużo pieniędzy, aby zaliczać się do grona wyspecjalizowanych, nie byli oni zbytnimi specjalistami w swojej dziedzinie. Ostatecznie nikt nie był.

Nie chcę przez to powiedzieć, że wszystkie fundusze hedgingowe są złe. Nie o to chodzi. Są ich tysiące, a Bernie Madoff był tylko jeden.

Chodzi mi o wniosek z tej historii: nie dajcie się złapać na nieprzejrzyste działania. Lepiej wiedzieć jak najwięcej o firmie, która inwestuje twoje pieniądze. W funduszu powierniczym wszystkie akcje masz widoczne jak na dłoni. Fundusz hedgingowy często jest tylko czarną skrzynką, stworzoną przez kogoś z reputacją.

Inwestorzy, czy to ci wyspecjalizowani czy ci mniej majętni, nie mają dostępu do poszczególnych metod działań wielu funduszy hedgingowych. Ale jak długo działania funduszy hedgingowych pozostają tajemnicą, to być może wielu z inwestorów nie chce tego wiedzieć.

Advertisements