Kryzys w Grecji był winą banków

My translation of an article entitled Blame the Banks written by Chris Arnade. Originally published on July 16, 2015.

Wina jest po stronie banków

Dlaczego Grecja otrzymała karę za ryzykowne zadłużanie, kiedy to instytucje finansowe bogaciły się na tym od lat i wyszły z tego bez szwanku?

Jedną z pierwszych lekcji na Wall Street było „musisz wiedzieć, kto jest durniem”. Taka była kolej rzeczy. Bardziej szczegółowy opis, który regularnie wywrzaskiwano w w moim kierunku, brzmiał: „Musisz wiedzieć, kto jest tym cholernym durniem z kupą forsy. Wtedy możesz mu wepchnąć jak najwięcej tego toksycznego gówna. Ale najpierw bądź miły dla klienta”.

Kiedy dołączyłem do banku inwestycyjnego Salomon Brothers w 1993 roku, japońscy klienci (w większości mniejsze banki i większe firmy przemysłowe) były uznawane za głupków. Moje pierwsze pięć lat pracy spędziłem na tworzeniu skomplikowanych instrumentów finansowych z dużym marginesem zysku dla mojej firmy – „toksyczny odpad” w języku Wall Street – był sprzedawany właśnie klientom. Pod koniec wieku, wielu z tych klientów zbankrutowało, po części od tego całego toksycznego syfu, który im sprzedawaliśmy, po części od pozostałych pokręconych instrumentów finansowych, które kupowali.

Wprowadzenie wspólnej waluty Euro na Starym Kontynencie, doprowadziło do wzrostu poczucia finansowej stabilizacji w Europie. A my z Wall Street zaczęliśmy wykorzystywać kolejnych chętnych głupków: europejskie banki. Precyzując, chodzi o banki północnej Europy. Poczynając od roku 2002 aż do kryzysu finansowego w 2008, Wall Street upychało tym bankom tyle toksycznego śmiecia, ile tylko te instytucje mogły tego świństwa przyjąć. Nie było to trudne. Tak jak wcześniej japońscy klienci przed nimi, europejskie banki były tak cholernie zdeterminowane na kupno, że nie weryfikowały co tak naprawdę nabywają w sowje posiadanie.

Do tego europejskie banki były jak nakręcone, mając tak niezaspokojone potrzeby, że Wall Street pomagało funduszom hedgingowym tworzyć specjalnie instrumenty finansowe, zawierając w nich same najgorsze kredyty hipoteczne o podwyższonym ryzyku. Owe instrumenty – banki nazywały je „potwornościami”, co później media zaczęły określać jako „zmanipulowane tak by zbankrutować” – zostały stworzone tylko dlatego, że byli na rynku chętni, aby je kupić – europejskie banki często zaliczały się do tej kategorii klientów.

Kiedy bank inwestycyjny nabywa akcje, pożycza pieniądze. Sprzedający jest pożyczkobiorcą. Poprzez zakup różnych akcji, europejskie banki inwestycyjne robiły to, co banki robić powinny: pożyczały pieniądze. Ale robiąc to bez zwracania uwagi na to, co dokładnie robią, nie jest tym, co powinny robić: ryzykownie pożyczać pieniądze.

Banki europejskie nie tylko pożyczały lekką ręką pieniądze Stanom Zjednoczonym, ale także prowadziły swoją agresywną politykę udzielania pożyczek także w Europie, włączając w to rządy Hiszpanii, Portugalii i Grecji. Kiedy w 2008 roku nastąpił krach na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, banki europejskie poniosły wielkie straty. Banki zamortyzowały w większości te straty i skupiły swoją uwagę na Europie, gdzie udzielały pożyczek rządom – co znaczy, że kupowały dług danych państw – nawet jeśli wyglądało to coraz bardziej na głupotę: pojawiało się coraz więcej niepokojących sygnałów jeśli chodzi o wiele południowoeuropejskich państw. Wsparcie finansowe z 2010 było wsparciem dla banków we wszystkim, jednak sama nazwa na to nie wskazywała. W 2010 roku jedno z państw Europy Południowej – Grecja – nie była w stanie spłacać dłużej swoich długów. Przez ostatnią dekadę Grecja pogrążała się w coraz większym długu. Zbyt wielu ludzi żyło ponad stan, zbyt mało obywateli płaciło podatki, zbyt wiele obietnic zostało złożonych przez skorumpowanych polityków – wszystko to oprawione w podejrzaną księgowość. Jednak pomimo widocznych problemów, bankierzy chętnie pożyczali Grecji pieniądze. W 2010 roku kryzys w Grecji został tymczasowo przytłumiony przez udzielenie międzynarodowego wsparcia finansowego, które nałożyło na Grecję zaostrzoną politykę oszczędzania. To wsparcie nie umożliwiło Grecji umorzenia długu, zamiast tego pożyczono im więcej, żeby pomóc w spłacie starego długu. Pozwalając bankom, które udzielały wcześniej tych ryzykownych pożyczek Grecji, ponieść niewielką tylko stratę. To było międzynarodowe wsparcie finansowe dla banków we wszystkim tylko nie z nazwy. Od tego czasu Grecja zmaga się z najgorszym kryzysem gospodarczym w historii kraju. Cena jaką ponosi za to społeczeństwo, można pojąć tylko w pewnym stopniu. Kraj potrzebował kolejnego wsparcia w 2012, i jeszcze kolejnego w lipcu w 2015 roku. Grecy cierpią, a banki Północnej Europy jeszcze nie poniosły odpowiedzialności finansowej, prawnej czy etycznej za swoje ryzykowne podejmowanie decyzji. Co więcej, dzięki udzielonemu międzynarodowemu wsparciu finansowemu w 2010 roku bankom, a nie Grecji, politycy przenieśli każde kolejne zadłużenie tego państwa na społeczeństwa Europy. Metoda pokazywania tańszej możliwości tylko na wabia i sprzedaży droższej opcji z nacjonalistycznym sentymentem, który zniszczył prowadzenie rozmów na samym początku: nie zwracajcie uwagi na nasze banki podejmujące ryzykowne decyzje, śmiało jednak możecie zwrócić uwagę na ryzykowne zapożyczanie się.

* * *

Unia Europejska powstała dzięki połączeniu wspólnego rynku węgla i stali i dobrych intencji. Po części miało to na celu zmniejszenie motywacji na tle nacjonalistyczno gospodarczym, która w przeszłości doprowadziła do wojen.

Gospodarcze zjednoczenie przekształciło się w Unię Walutową w 1999 roku z utworzeniem strefy euro. Przyjęto wspólną walutę pomimo braku zjednoczenia politycznego, co wielu kwitowało jako stawianie wszystkiego na głowie.

Wraz z wprowadzeniem Euro, był to czas zmian w rozporządzeniach. Zmiany te pozwoliły bankom na większe możliwości rozwoju – i szansę uzyskania miana głupka na Wall Street. Zmiana zasad pozwoliła bankom na traktowanie długu wszystkich państw strefy euro w równy sposób; zgodnie z tymi rozporządzeniami, Grecja miała taki sam poziom ryzyka jak Niemcy.

Dla rynków sytuacja przedstawiała się inaczej. Grecja musiała płacić więcej za pożyczkę niż kraje takie jak Niemcy. Banki Północnej Europy, zachęcone perspektywą łatwego pieniądza zaczęły pożyczać Grecji pieniądze, radośnie pobierając wyższe opłaty pomimo „takiego samego ryzyka”.

Tak rozpoczął się samoistny proces, który można przyrównać do pętli sprzężenia zwrotnego z bankami umiejscowionymi w samym centrum. Południowa Europa (zwłaszcza Grecja), zaczęła pożyczać więcej, co pozwalało im zwiększyć wydatki. Co z kolei spowodowało wzrost, który doprowadził z kolei do załamania deficytu budżetowego, co zmusiło Grecję do pożyczenia jeszcze większej ilości pieniędzy, i tak dalej.

Szał kupowania przynosił korzyść wszystkim, zwłaszcza państwom północnej Europy. Południe kwitło, budując i kupując, a północ kwitła kiedy ich fabryki produkowały towar sprzedawany państwom południowej Europy. Banki umiejscowione w środku tego procesu, radośnie pobierały spread, różnicę pomiędzy ceną sprzedaży a ceną kupna aktywów.

Pętla sprzężenia zwrotnego to typowo europejski mechanizm, zależny od fałszywego poczucia stabilizacji wprowadzonego przez wspólną walutę Euro. Utwierdzało to bankierów w fałszywym przekonaniu, że państwo nie może tak po prostu stać się niewypłacalne.

Cały proces miał się dobrze, aż do momentu gdy ciężar długu nagromadzonego przez Grecję stał się byt duży dla rynków, aby mogły go dalej ignorować. Trwało to jednak do momentu, gdy spanikowane rynki na skutek kryzysu rynku nieruchomości w Stanach, zmieniły swoje podejście na sceptyczne – co doprowadziło do podniesienia Grecji opłat za pożyczki. Europejskie banki, tkwiące już w tym procesie zbyt długo, nadal chciały pożyczać, jednak pozostali gracze nie byli już tak chętni do brania w tym udziału.

Z 201o rokiem nie było już o tym mowy. Rynki odmówiły udzielania pożyczek Grecji i w wyniku tego udzielenie międzynarodowego wsparcia finansowego stało się koniecznością.

O zadłużonych z południa Europy mówiono, że stali się ofiarami własnej niekompetencji, lenistwa i chciwości.

Ale udzielone wsparcie finansowe miało na celu uratowanie banków, nie Grecji: zamiast umorzyć część długu Grecji i pozwolić bankom na poniesienie strat, Grecja została zmuszona do spłaty swoich rachunków w całości. Różnie instytucje międzynarodowe pożyczały nowe kwoty pieniędzy (np. Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny) po to, aby Grecja spłaciła stare długi. Banki wyszły przy tym praktycznie na swoje, dzięki większości pieniędzy pochodzącym z nowych pożyczek. Owe pieniądze przechodziły przez Grecję prosto do banków. Grecja, za bycie transferem dla banków z północnej Europy, została zmuszona do zmiany zasad: zmniejszenia wydatków, zwiększenia podatków i zrestrukturyzowania sektora publicznego.

To nie zadziałało. Grecja pogrążyła się w jeszcze większym kryzysie. Dwa lata później Grecja znów nie była w stanie spłacić swoich długów i wystąpiła o udzielenie kolejnego wsparcia. Tym razem umorzono dług Grecji o około 40 procent, ale do tego czasu banki miały już dużo mniej do stracenia – wiele pożyczek zostało już wykupionych i całkowicie spłaconych.

Pierwsze ukryte wsparcie finansowe dla banków w 2010 roku wprowadziło i zachęciło do przyjęcia narracji wobec południowych dłużników jako ofiar własnej niekompetencji, lenistwa i chciwości. Pozwoliło bankom na odegranie roli niezadowolonego rodzica wobec niedorosłych dzieci.

Owa narracja została jeszcze bardziej podkreślona przez przeniesienie kolejnych strat Grecji w przyszłości  na społeczeństwa Europy, głównie z państwa z północy. Doprowadziło to do powstania mentalności my przeciwko nim. To była polityka oprawiona w nacjonalizm: tworząca swoistą antytezę dla wszystkiego, co miała symbolizować wspólna waluta.

Dlaczego to właśnie banki, zamiast Grecji, uzyskały wsparcie finansowe w 2010 roku? Dlaczego to właśnie Grecja, zmuszona do zmiany zasad, została oskarżona o ryzykowne zadłużanie, a banki nie usłyszały zarzutu o ryzykowne udzielanie pożyczek?

Jednym z argumentów było to, że Europa nadal nie była odpowiednio zjednoczona, organy nadzorujące nie były zbyt dobrze skoordynowane, aby przeprowadzić takie działania. Ważniejszym argumentem natomiast było to, że banki były zbyt podatne na manipulacje, zbyt słabe i za bardzo potrzebne, żeby ponieść straty. Takie straty najprawdopodobniej rozeszłyby się na całą Europę, doprowadzając do upadki banki i inne kraje i ostatecznie doprowadziłoby to do rozpadu strefy euro.

Ten argument kontynuowano tak: banki były zbyt centralnym punktem układu dla utrzymania działań i mocnej gospodarki, aby ukarać je poniesieniem strat. Niezależnie od tego jak bardzo ryzykownie udzielały pożyczek. Takie argumenty słychać zawsze podczas kryzysu. Mają one na celu usprawiedliwienie udzielonego wsparcia finansowego bankom, a także przekładania dobra pożyczkodawcy nad dobro pożyczkobiorcę. To jest mocny argument, ponieważ jest on prawdziwy.

Jest to także najmocniejszy i najlepszy argument, dla którego banki powinny zostać obwarowane regulacjami i poddane kontrolom na pierwszym miejscu: aby przeciwdziałać dokładnie takiemu ryzykownemu zachowaniu – zanim zniszczy ono państwa i gospodarki.

Advertisements