Podział banków a odpowiedzialność za błędne decyzje

My translation of an article on What Breaking Up the Banks Wouldn’t Fix written by Chris Arnade. Originally published on 19 February 2016.

Czego nie naprawi podział banków na mniejsze jednostki

Banki są zbyt duże by upaść. Są także zbyt niewydolne by dobrze wykonywać podstawowe zadania.

Prawie dekadę temu, gdy cały system finansowy pogrążył się w chaosie, Citibank, bank inwestycyjny dla którego pracowałem, uzyskał miano zbyt dużego by pozwolić mu upaść. Wiele innych banków znalazło się w takiej samej sytuacji. One także uzyskały wsparcie finansowe od rządu i pozwolono im przetrwać. I dzięki temu nadal są obecne na rynku. Citibank jest dziś, tak jak i inne banki, tak samo wielki.

To niepokoi niektóre osoby odpowiedzialne za tworzenie prawa. Neel Kashkari, który pomógł stworzyć rządowe wsparcie finansowe dla banków, jest teraz szefem oddziału Banku Centralnego (FED) w Minneapolis. We wtorek wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że tak wielkie banki są „ciągłym zagrożeniem dla amerykańskiej gospodarki”.

Ta wypowiedź nie tylko robiła wrażenie, ale także była zaskakująca, biorąc pod uwagę przeszłość Neela Kashkari, który był bankierem Goldman Sachs i jako republikanin popierał wolny rynek. Jego słowa także wzburzyły wielu bankierów i polityków, ponieważ wyjawił prawdę o Wall Street: pomimo ustawy Dodda-Franka, pomimo zapewnień niektórych polityków, „największe banki są nadal zbyt duże by pozwolić im na bankructwo (zbyt duże by upaść)”.

Jedno z zaproponowanych przez niego rozwiązań – podział banków – kwalifikuje go do grona polityków Berniego Sandersa, jak i kilku innych. A wdrożenie tego planu w życie spowodowałoby poprawienie zarządzania bankami: jeśli rząd podzieli Citibank na dziesięć mniejszych banków Citi, będą one prawdopodobnie lepiej zarządzane, odkąd stwierdzenie zbyt duże by upaść, oznacza także zbyt duże by były dobrze zarządzane. Dodatkowo, niektóre z tych mniejszych banków mogą zacząć działać inaczej, a nawet zacząć szukać innowacyjnych rozwiązań.

Ale nie zmieni to kolejnego głównego problemu naszego systemu finansowego: banki nadal ryzykują zbyt wiele i jest to proces, który może zagrozić całej gospodarce i sprawić, że wsparcie finansowe od rządu będzie potrzebne co jakiś czas. Kiedy zagrożona gospodarka pociągnie za sobą dziesięć mniejszych banków Citibank, wszystkie z nich zaczną mieć problemy praktycznie w tym samym czasie. Będzie to wymagało udzielenia wsparcia rządowego dla każdego z tych dziesięciu banków Citi. Lub też udzielenia pojedynczego dużego wsparcia dla „rynków”.

Warto pamiętać, że w tym wszystkim banki są nie tylko ofiarami międzynarodowych zawirowań na rynkach – te instytucje finansowe swoim ryzykownym zachowaniem doprowadzają do chaosu. Żeby to zatrzymać, rząd powinien odnieść się do systemu motywacyjnego, a nie skupić się tylko na wysokości wypłacanych premii. W dzisiejszych czasach bankierzy nie są zbytnio zainteresowani kondycją finansową banków dla których pracują – co prowadzi do podejmowania ryzykownych decyzji.

Stary świat Wall Street, jeszcze przed trzydziestoletnim okresem rozluźnienia barier administracyjnych, był pełen spółek. Pracownicy byli zobowiązani do trzymania swoich pieniędzy w firmie, więc jeśli ona bankrutowała, bankierzy także ponosili straty. Taki układ prowadził do samoregulacji. Bankierzy z Wall Street byli osobiście zaangażowani w wartość i rzetelność swoich decyzji, ponieważ jeśli popełnili błąd, sami wiele tracili.

Teraz bankierzy w większości otrzymują pensję w postaci premii pieniężnych. Wielu z nich na Wall Street, zwłaszcza ci, którzy pracują dla wielkich banków, mają fantastyczny zwycięski układ: dostają pieniądze za wygraną na rynkach, natomiast nie muszą nic oddawać, jeśli stracą w wyniku własnego błędu. Często forma motywacji zachęca do podejmowania ryzykownych decyzji.

Zdecydowanie to było jednym z elementów poprzedzających kryzys, który miał miejsce dziesięć lat temu. Nie tylko nikt nie poszedł siedzieć za to co się stało, ale także naprawdę niewielu bankierów straciło pracę. Najbardziej ukrywana tajemnica Wall Street to fakt, że bankierzy całkiem dobrze wyszli na tym kryzysie. Coś o tym wiem: kiedy Citibank był zagrożony bankructwem, zakładałem, że stracę pracę. Kiedy nasze akcje spadły poniżej 3 dolarów za sztukę, napisałem do żony: „gotowa na życie na farmie?” Nie musiałem zostać farmerem, podobnie jak ci, którzy siedzieli niedaleko mnie. Dzięki rządowemu wsparciu finansowemu, nie tylko zostaliśmy na stanowiskach, ale także dobrze nam płacono przez kolejne kilka lat. To były naprawdę dobre pieniądze.

Kryzys był dobry dla wielu bankierów, nie tylko tych obstawiających upadek rynku nieruchomości, jak opisano w książce Wielki szort: Mechanizm maszyny zagłady. Krach finansowy okazał się dobry dla wielu z tych, których ryzykowne decyzje doprowadziły do tego kryzysu. Włączając w to dyrektorów tych banków inwestycyjnych, które dostały rządowe wsparcie, czy też zbankrutowały. Należy to zmienić, poprzez zatrzymanie wynagrodzenia bankierów w ich bankach inwestycyjnych, gwarantując im poniesienie kary za popełnione przez nich przestępstwa.

Obydwa sposoby mają wiele wspólnego ze stwierdzeniem, które nie padło w przemówieniu Kashkariegio. System, który wspiera finansowo bankierów, nie nakładając na nich odpowiedzialności (finansowej bądź karnej), nagradzając niektórych z nich, jest systemem zwyczajnie niesprawiedliwym. Podział banków na mniejsze jednostki nie wyeliminuje potrzeby wsparcia finansowego dla banków inwestycyjnych w przyszłości, ponieważ banki są nadal zachęcane do podejmowania ryzykownych decyzji, niezależnie czy jest to jeden wielki bank, czy dziesięć małych. Bankierzy, którzy popełnią błąd, powinni tracić pieniądze, pracę i czasem wolność.

Advertisements