Rządowy program wsparcia instytucji finansowych w USA: historia pewnego romansu

My translation of an article entitled TARP: A Love Story written by Chris Arnade. It was published on Jun 20, 2016.

TARP, rządowy program wsparcia instytucji finansowych: historia pewnego romansu

Nauczka wyciągnięta po rządowym programie wsparcia finansowego banków inwestycyjnych w Stanach Zjednoczonych.

Zetknąłem się z plotkami na temat rządowego programu wsparcia instytucji finansowych gdy krążyły po parkiecie i komunikatorze giełdowym: to będzie coś wspaniałego. Zobaczysz, spodoba ci się.

Jak większość bankierów, przechodziłem kryzys związany z odsunięciem się od znacznie nieuregulowanego wolnego rynku. Szukałem możliwości odbicia się.

Wtedy jeszcze TARP, rządowy program wsparcia instytucji finansowych, nie był znany pod obecną nazwą. Nie miał jej wcale. Z rozmów program przedstawiał się jasno. Piękna sprawa, dopasowana wprost do zaspokojenia naszych potrzeb.

Pierwsze plotki dotarły do nas we wrześniu 2008 roku. W Waszyngtonie nazwano ten pakiet ratunkowy Planem Paulsona. Jesień w Nowym Jorku to najlepszy czas na romans.

Jak każdy bankier, mogę określić kiedy po raz pierwszy ujrzałem mój przyszły obiekt westchnień – w jednym z programów telewizyjnych C-SPAN, późną porą na parkiecie giełdowym. Zupełnie straciłem wtedy głowę.

Czemu nie? To było spełnienie wszystkiego, o czym mógł marzyć bankier. Program przedstawiał się prosto. I na bogato. Strzał w dziesiątkę, jeśli chodzi o zaspokojenie NASZYCH zachcianek. Niczym nieograniczone 700 miliardów dolarów. Wpadliśmy w zachwyt.

Pierwsze dni były burzliwe, jak w każdym nowym związku. Pierwsze potknięcia i błędy dezorientowały wszystkich.

Głosowanie miało miejsce 29 września. Parkiet giełdowy był pogrążony w ciszy, gdy wszyscy oglądali jeden z programów telewizyjnych C-SPAN. Każdy odnosił się z szacunkiem do przedstawianego pakietu ratunkowego.

Głosowanie zaczęło się źle, ale byliśmy przekonani, że będzie inaczej niż zapowiadał początek. Mówili nam: przejdzie, zobaczycie. Musi przejść. Koniecznie. W końcu to była nasza nowa miłość.

W miarę jak przebiegało głosowanie, nie byliśmy już tacy pewni swego. Rządowy program wsparcia nie przeszedł. Parkiet giełdowy pogrążył się w niedowierzaniu. Nie, nie nie. Tylko nie nasz program ratunkowy!

Pobiegliśmy do sal konferencyjnych, szukając wsparcia w odległych głosach ekspertów z Waszyngtonu. Nasi lobbyści wyrażali się jasno: nie martwcie się.

Ten program jest zbyt ważny, żeby nie przejść. Jesteśmy zbyt ważni, żeby program odrzucono. Nie martwcie się.

Tak wczesna porażka powinna być zastanawiająca. Może to nie było wszystko? Może rządowy program wsparcia finansowego miał swoją drugą mroczną stronę? Może w grę wchodziła korupcja?

Nie. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem, jak poniesiona porażka przeradza się w sukces. To tylko związało nas mocniej. Było nie tylko piękne, ale także należało do nas.

Rządowy program wsparcia instytucji finansowych wszedł w życie tydzień później i stał się prawnie wiążący pod najzwyklejszą nazwą Ustawy 110-343. Wszyscy skakaliśmy z radości.

Od teraz było jak w małżeństwie. Rządowy program wsparcia instytucji finansowych i Wall Street. Jak się okazało, było to dobre małżeństwo, związek równych sobie.

Obydwie strony coś wnosiły do związku. Obydwie strony pomagały sobie nawzajem, wspierając się w chwilach zwątpienia. Obydwie strony dawały sobie wzajemnie poczucie wartości.

Każdy kogo znałem, popierał to małżeństwo. Jeśli trafiał się ktoś, kto był temu przeciwny (jak moja matka) to wyrażał swoje zdanie w uprzejmy sposób.

Ale tak naprawdę zbytnio nie słuchałem tych, którzy się z tym nie zgadzali. Jak każdy z bankierów, byłem zbyt oczarowany, by słuchać odmiennego zdania.

– To jest naprawdę niesprawiedliwe – mówili niektórzy. Straciłeś wszystko I otrzymałeś wsparcie finansowe. A co z nami?

– To nie tak – mówiłem, krzywiąc się. – Bo widzisz, nie rozumiesz rządowego programu tak jak ja. To jest skomplikowane.

Wtedy byłem zakochany.

Tak było do czasu, gdy cztery lata później opuściłem bankowość i mój związek z rządowym programem wsparcia instytucji finansowych zaczął być kwestionowany i poddawany próbom.

Wtedy miałem już innych znajomych. Zacząłem spędzać czas z osobami uzależnionymi, bezdomnymi i żyjącymi w biedzie.

Jeździłem po stanach, spędzając czas w sąsiedztwie i miejscowościach, gdzie wielu mieszka, ale niewielu te miejsca odwiedza.

Odwiedzając te miejscowości, zacząłem słuchać ludzi. Wtedy zobaczyłem inną stronę rządowego programu wsparcia instytucji finansowych – tą, której nie chciałem wcześniej widzieć.

Usłyszałem jednogłośne słowa oburzenia.

– Nie rozumiesz, to jest bardziej skomplikowane niż mówisz – po trzydziestym powtórzeniu tego zdania musiałem się zatrzymać i zastanowić. Może nie jest to bardziej skomplikowane.

Być może uwielbiałem bezgranicznie ten program wsparcia finansowego tylko dlatego, że to dawało mi i moim znajomym dużo pieniędzy za czasów pracy na Wall Street.

– A gdzie jest mój program wsparcia finansowego? – zaczęli pytać mnie ci, którzy także wiele stracili. Naprawdę nie wiedziałem co im powiedzieć.

– Rządowy program wsparcia instytucji finansowych nie dał nam tak naprawdę pieniędzy – próbowałem tłumaczyć. – Pieniądze zostały przekazane na fundusz, który… – tutaj zawsze usadzano mnie w miejscu, określając jako zwolennika tego programu.

Było to jasne, nawet jeśli mogłem wyjaśnić moje bezgraniczne uwielbienie dla rządowego programu wsparcia instytucji finansowych. Nikt poza kręgiem moich znajomych ze świata finansów nie darzył tego programu takim uczuciem. Nienawidzili go.

Nienawidzili go, jak tylko mogli. Niektórzy musieli tą nienawiść wykrzyczeć. Ale większość nienawidziła ten program z cichą rezygnacją. Widzieli to gówno już wcześniej.

Skrajny przykład ustawionego systemu.

– To nie kropla przelała przelała czarę goryczy. To było coś więcej – stwierdził kierowca ciężarówki.

Zobaczyłem z pierwszej ręki co było tego powodem. Mieli rację, ten system nie był uczciwy. Pod każdym względem.

To były naprawdę dwie Ameryki. Dwa oddzielne światy, inne możliwości. Dwa systemy edukacji. Dwa systemy prawne. Dwa obowiązujące zbiory zasad.

Elity (przepraszam za to słowo) dostały lepszą połowę. Lepsze możliwości. Lepszą edukację. Lepsze prawo. Lepsze wsparcie finansowe.

Rządowy program wsparcia instytucji finansowych był właśnie tego kontynuacją, niezależnie od powiązanych wartości z tym projektem w tamtym czasie.

Ten cały gówniany podział działa tak: jeśli masz pieniądze, odcinasz się od wszystkich problemów. Jeśli ich nie masz, obrywasz za to wiele razy.

– Wiecie, rządowy program wsparcia instytucji finansowych jest także pomocą dla was – mówiono, jednak nikt poza bankierami nie chciał tego słuchać. Zwykli ludzie słyszeli te brednie cały czas. Tak to działa.

– To jest najlepsze rozwiązanie dla was – mówiłem im.

– Śmieszne, że osoba która zawsze nam to mówi, siedzi na górze złota, kiedy my tkwimy w kupie gówna – słyszałem w odpowiedzi.

Niezależnie co myślę o moim bezgranicznym uwielbieniu wobec rządowego programu wsparcia instytucji finansowych, to uczucie już przeminęło.

Prawda jest taka: rządowy program wsparcia instytucji finansowych miał utrzymać dwa oddzielne i nierówne systemy.

Teraz, patrząc z perspektywy czasu ten dzień, kiedy na parkiecie giełdowym po raz pierwszy obdarzyłem bezgranicznym uczuciem rządowy program wsparcia dla instytucji finansowych uważam, że było to małżeństwo z wygody. Dla mnie.

Patrzę na tego młodego bankiera, którym byłem, i myślę: cholera, miałem za dobrze. Wszystko przyszło mi z taką cholerną łatwością. I byłem przy tym cholernie naiwny. Niech to szlag, jeśli kiedykolwiek bezgranicznie kochałem rządowy program wsparcia instytucji finansowych.

I niech to diabli, jeśli nie było to odwzajemnione.

Advertisements